piątek, 21 grudnia 2012

Anonse a zawód kurtyzany

   Dziewczyny traktują to jak dobrą zabawę zakończoną niezłym zastrzykiem finansowym. Dla rodziców to już zupełnie inna historia - całkowity dramat. Tylko klienci traktują to na zimno: kiedy kobieta przestaje być nowicjuszką, staje się profesjonalistką.

   Szukam sponsora to dzisiaj bardzo popularny zwrot ogłoszeniowy. Anonse towarzyskie pełne są treści typu: "Chętnie zasponsoruję młodą i atrakcyjną dziewczynę". Układ jest klarowny – sponsorzy oferują studentkom nie tylko wsparcie finansowe za seks, lecz również za towarzystwo na imprezach typu wystawy, spotkania biznesowe, bankiety czy wyjazdy zagraniczne. Do zarabiania w ten sposób przyznaje się według badającego to zjawisko psychologa prof. Jacka Kurzępy już jedna piąta polskich studentek i studentów (ponieważ proceder jest rozpowszechniony również wśród młodych mężczyzn). Zagadnienie sponsoringu pojawiło się po raz pierwszy w opisach we Francji. Tam też nakręciła film Małgorzata Szumowska. „Sponsoring”, którego bohaterkami są „uniwersytutki” – jak nazywa prostytuujące się studentki prof. Kurzępa – pokazuje nowoczesny świat, w którym seks  stanowi kolejny towar.

   Przyjrzeliśmy się temu światu z bliska. Trzy osoby, trzy różne percepcje oraz trzy ofiary. Bo chociaż sponsoring staje się coraz mniej bulwersujący i coraz rzadziej ocenia się go pod kątem moralności, a częściej dobrej zabawy i dobrych zarobków, to wszyscy, którzy biorą w nim udział, płacą za to: dziewczyna, jej rodzina i oczywiście jej sponsor.

   Ogłoszenia towarzyskie definitywnie mają to coś. Małgosia, 23 lata, trzeci rok dziennikarstwa na jednym z uniwersytetów w Warszawie. Najgorszy był dla mnie ten pierwszy raz. Lecz nie dlatego, że był pierwszy, tylko że facet po prostu nudny. Spotkaliśmy się w restauracji. Ja przyleciałam spocona, bo nie chciałam, żeby czekał, on myślał, że jestem napalona. Nie opodal był mały hotelik. Wynajęliśmy tam pokój i było jak w tandetnym filmie porno: rozebrałam się, on zrobił swoje, zapłacił za pokój, wcisnął mi do ręki kilkaset złotych i zniknął.
   Przecież seks może być na prawdę super frajdą kiedy się trochę wyluzuje. Gdy facet się nie spodoba, można skasować go z telefonicznych kontaktów. Trzeba tylko mieć parę zasad i się ich trzymać.