Anonse towarzyskie to bardzo ciekawy świat w połączeniu z modelingiem
Pozowanie do zdjęć odkąd istnieje profesja modelki było marzeniem praktycznie większości młodych dziewczyn. O karierze zawodowej fotomodelki marzy co trzecia nastolatka, która miała jakikolwiek związek z tą branżą. Niestety tylko nielicznej garstce wybranek udaje się przebić poprzez gąszcz tysięcy kandydatek.
Niestety realia mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Młode dziewczyny masowo zakładają portfolia na różnego rodzaju portalach modelingowych licząc na to, że ktoś je zauważy. Że zjawi się wpływowy fotograf "na białym rumaku", zrobi jej świetne zdjęcia i otworzy bramy do olśniewającej kariery. Nic bardziej mylnego.
Najczęściej oferty jakie dostają młodociane fotomodelki mają związek z darmowym pozowaniem dla amatorskich fotografów, których z każdym rokiem przybywa jak grzybów po deszczu. W zależności od zakresu pozowania zdarzają się często propozycje występowania w internetowych pokazach na żywo bądź po prostu do erotyki.
Ogłoszenia towarzyskie wiele tutaj zmieniły. Marta z Poznania, lat 21 tak wspomina swoją przygodę z fotomodelingiem: "Dostałam kiedyś ofertę od fotografa z Bydgoszczy. Temat nawiązywał do erotyki. Ponieważ stawka była kusząca, zgodziłam się bez wahania. W umówionym dniu stawiłam się na sesji. Drzwi studia otworzył młody przystojny mężczyzna. Wkrótce potem usiadłam w wygodnym fotelu i poddałam się zabiegom makijażystki. Wyglądałam jak bóstwo.
Natychmiast po stylizacji rozpoczęliśmy pracę. Po około godzinie zaczęłam odczuwać dziwne mrowienie między nogami. Wiedziałam już, że byłam podniecona. Ponieważ fotograf bardzo mi się podobał, sprowokowałam go moim zachowaniem i po kolejnej godzinie wylądowaliśmy w łóżku jego apartamentu. Wiedziałam, że wszystko to skończy się na jednym razie..."
Kariera Marty zakończyła się pół roku później, kiedy to zaszła w ciążę z kolejnym fotografem starszym od siebie o 25 lat. Jednak nie każda przygoda kończy się w ten sposób. Zdarzają się dziewczyny, które mając więcej szczęścia lądują w kalendarzach lub na okładce CKMu, są to jednak bardzo rzadkie przypadki.
piątek, 21 grudnia 2012
Anonse a zawód kurtyzany
Dziewczyny traktują to jak dobrą zabawę zakończoną niezłym zastrzykiem finansowym. Dla rodziców to już zupełnie inna historia - całkowity dramat. Tylko klienci traktują to na zimno: kiedy kobieta przestaje być nowicjuszką, staje się profesjonalistką.
Szukam sponsora to dzisiaj bardzo popularny zwrot ogłoszeniowy. Anonse towarzyskie pełne są treści typu: "Chętnie zasponsoruję młodą i atrakcyjną dziewczynę". Układ jest klarowny – sponsorzy oferują studentkom nie tylko wsparcie finansowe za seks, lecz również za towarzystwo na imprezach typu wystawy, spotkania biznesowe, bankiety czy wyjazdy zagraniczne. Do zarabiania w ten sposób przyznaje się według badającego to zjawisko psychologa prof. Jacka Kurzępy już jedna piąta polskich studentek i studentów (ponieważ proceder jest rozpowszechniony również wśród młodych mężczyzn). Zagadnienie sponsoringu pojawiło się po raz pierwszy w opisach we Francji. Tam też nakręciła film Małgorzata Szumowska. „Sponsoring”, którego bohaterkami są „uniwersytutki” – jak nazywa prostytuujące się studentki prof. Kurzępa – pokazuje nowoczesny świat, w którym seks stanowi kolejny towar.
Przyjrzeliśmy się temu światu z bliska. Trzy osoby, trzy różne percepcje oraz trzy ofiary. Bo chociaż sponsoring staje się coraz mniej bulwersujący i coraz rzadziej ocenia się go pod kątem moralności, a częściej dobrej zabawy i dobrych zarobków, to wszyscy, którzy biorą w nim udział, płacą za to: dziewczyna, jej rodzina i oczywiście jej sponsor.
Ogłoszenia towarzyskie definitywnie mają to coś. Małgosia, 23 lata, trzeci rok dziennikarstwa na jednym z uniwersytetów w Warszawie. Najgorszy był dla mnie ten pierwszy raz. Lecz nie dlatego, że był pierwszy, tylko że facet po prostu nudny. Spotkaliśmy się w restauracji. Ja przyleciałam spocona, bo nie chciałam, żeby czekał, on myślał, że jestem napalona. Nie opodal był mały hotelik. Wynajęliśmy tam pokój i było jak w tandetnym filmie porno: rozebrałam się, on zrobił swoje, zapłacił za pokój, wcisnął mi do ręki kilkaset złotych i zniknął.
Przecież seks może być na prawdę super frajdą kiedy się trochę wyluzuje. Gdy facet się nie spodoba, można skasować go z telefonicznych kontaktów. Trzeba tylko mieć parę zasad i się ich trzymać.
Szukam sponsora to dzisiaj bardzo popularny zwrot ogłoszeniowy. Anonse towarzyskie pełne są treści typu: "Chętnie zasponsoruję młodą i atrakcyjną dziewczynę". Układ jest klarowny – sponsorzy oferują studentkom nie tylko wsparcie finansowe za seks, lecz również za towarzystwo na imprezach typu wystawy, spotkania biznesowe, bankiety czy wyjazdy zagraniczne. Do zarabiania w ten sposób przyznaje się według badającego to zjawisko psychologa prof. Jacka Kurzępy już jedna piąta polskich studentek i studentów (ponieważ proceder jest rozpowszechniony również wśród młodych mężczyzn). Zagadnienie sponsoringu pojawiło się po raz pierwszy w opisach we Francji. Tam też nakręciła film Małgorzata Szumowska. „Sponsoring”, którego bohaterkami są „uniwersytutki” – jak nazywa prostytuujące się studentki prof. Kurzępa – pokazuje nowoczesny świat, w którym seks stanowi kolejny towar.
Przyjrzeliśmy się temu światu z bliska. Trzy osoby, trzy różne percepcje oraz trzy ofiary. Bo chociaż sponsoring staje się coraz mniej bulwersujący i coraz rzadziej ocenia się go pod kątem moralności, a częściej dobrej zabawy i dobrych zarobków, to wszyscy, którzy biorą w nim udział, płacą za to: dziewczyna, jej rodzina i oczywiście jej sponsor.
Ogłoszenia towarzyskie definitywnie mają to coś. Małgosia, 23 lata, trzeci rok dziennikarstwa na jednym z uniwersytetów w Warszawie. Najgorszy był dla mnie ten pierwszy raz. Lecz nie dlatego, że był pierwszy, tylko że facet po prostu nudny. Spotkaliśmy się w restauracji. Ja przyleciałam spocona, bo nie chciałam, żeby czekał, on myślał, że jestem napalona. Nie opodal był mały hotelik. Wynajęliśmy tam pokój i było jak w tandetnym filmie porno: rozebrałam się, on zrobił swoje, zapłacił za pokój, wcisnął mi do ręki kilkaset złotych i zniknął.
Przecież seks może być na prawdę super frajdą kiedy się trochę wyluzuje. Gdy facet się nie spodoba, można skasować go z telefonicznych kontaktów. Trzeba tylko mieć parę zasad i się ich trzymać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)